Friday, April 18, 2008
PREDESTYNACJA
Zarysowałam na ciemno powieki
Zamazałam z rana
I moje oczy zaszły cieniem
Kiedy przejaśniać się zaczęło
Zarysowana, zamazana
Już nic nie zmienię
Chyba raczej
Ja-spod rak twoich
Arcydzieło
Predestynacja
Taka teza
Predestynacja
Mnie uderza
Obcina mi po cichu włosy
Oczy na ciemno zamazuje
Predestynacja mnie uderza
I czasem czuję, że nie czuję
Siniaków znów na sobie noszę
Koło tysiąca
Albo więcej
I tylko proszę, jak żebraczka
O jeszcze kilka
Twoje ręce
By o poranku nakładając
Znów na powieki cień w samotności
Widzieć, że byłeś
pozostawiłeś
Ślady miłości na moim ciele
W dzikim kochaniu mnie malowałeś
Żebym nie czuła, że nie czuję
Już nigdy
Na mnie zapisałeś
Te pamiętniki
Tatuaże…
Predestynacja
I niech się stanie
Ja
Ty
Na ciałach naszych pejzaże
I świat w odcieniach fioletu
Amen...
Tuesday, April 15, 2008
MONTHLY
Looking for some new quality
Surrounded by
Abrasive walls of
Bitter Aftertaste
I relish
The significance of bitterness
From them
Short cut grass
A boyfriend in the Purgatory Room
His body
Prune alike
As if he was just out of the bath
And he’s still polluted
I can not bear
The girl in the Cloister of The Hell
Is humming same song
On and on
Her body is pollution
Of the atmosphere
As well
Random Child
In a basement
Of her mind
The error
Abandoned
Erased
Till next month
Fertile ideas
Of brotherly love
We’re all
Over it
We’re all above
Monday, April 14, 2008
PRAYER
God, oh God
Teach me
How to fly
No wings I have
No strings above
But pull me up
Teach me now
Show me how to penetrate
Trees crowns dwelling in the Skies
And how to converse with birds and clouds
Convert into one of them
I’m formed with feathers, fluff and dust by dusk
Tell my soul how to be weightless
Naked, true and endless
How to never lie
Never die...
Thursday, April 10, 2008
FOR THE SAKE OF STAYING ALIVE
The quiet ages
Of mind
Don’t you dare
To come
Before I died
I usually don’t
When you’re around
Silence
Staring at me
From the walls
Emptiness is
Puling my hair
Nobody calls
Whoever cares
I don’t
I want
My life back
And to yell
Breaking the vacuum
Into white pieces of infinite Art
And being myself
Despite me
Or whoever is there
To object
I’m ready for rejection
Or middle fingers
Poked at my face
For disgrace
Broken connections
Lies
Goodbyes
Treacherous smiles
Warned
Once more
I’m not
Going to
Fall silent
Nor violent
To fall at all
Not going to faint
My life
The Collection of Screams
Remains
Unchanged
The same…
KOLORY MIASTA
Dublin Mój
Uwolniony
od zahamowań
i wstydu
że świat nie leży w mej dłoni
jak miał
Moje Howth
przystań,
gdzie się gubię pośród ciał
by odnaleźć jutra sens
nocy treść
i kolory białych dni,
w których cała gama barw
się ukrywa
tkwi
pod powieką
niewidomej czasem duszy
ktoś ta nocą mnie ogłuszył
kolorowa w środku dnia
i mnie chwycił
i mną szarpnął
mleko nagle kazał pić
ssać jak pierś
choć nie pamiętam
żebym ssakiem miała być
od piersi odstawiona
jak z jajka-niespodzianki
wykłułam się z łona
miasta
na ten Nowy Świat
I chodzę,
Moj Dublinie,
nogami powłóczę
i kolorów twoich na pamięć się uczę
i wdycham opary myśli doskonałych
w zapach uzbrajając pojedyncze z barw
i czyniąc kolory kolorowsze jeszcze
otaczam się ślisko - kochanym powietrzem
wilgocią, co daje sie zamykać oczom
ustom nakazując pierś przygodną ssać
Rude pocałunki
i lepkie kochanie
w odcieniach Dublina...
Miejsca, co smakują jak znajoma ślina
ciągle połykane
mimochodem czasem
i bezwarunkowo...
i nieuczęszczane
z przymrużonym okiem
Ulice - Dziewice
lekko używane
czekające w ciszy na spenetrowanie...
Wiecznie uchylone
Bramy - Rozpustnice
w nadziei na orgazm
błagają o wejście...
To odnajdywanie Miasta we mnie samej
I ciągle na nowo
Siebie w Moim Mieście...
Sunday, April 6, 2008
Thursday, April 3, 2008
Subscribe to:
Comments (Atom)
aa.jpg)

.jpg)
.jpg)