Saturday, January 26, 2008
JUTRO SIĘ STAŁO
Jutro się dzieje
W nas
I poza nami
I nawet go nie odczuwamy
Wieczór nas zmienia
W wieczne dowidzenia
Nas
I czas
I dowody istnienia
Potem się staje
Poza oczami
Wewnętrznie
Za nami
Z rękami związanymi
I ciało
I słowo
W nas wciska
Na nowo…
Wednesday, January 23, 2008
OPPOSITES
We are not
What we planned to be
We're not what we wished to become
Not even what we were wished to look alike
We're not here to please
Nor to be pleased
We're all the rest
All that wasn’t suggested
The opposite and the contradiction
In terms
We are the crumpled background image for apologies
Wednesday, January 16, 2008
BLUŹNIERSTWO
Karcer na mnie kiwa
Palcem
Paznokcie
W kolorze ciszy
Nosi z dumą
I nie słyszy nas już nawet rosa
Gęsta i lepka
Boża łza
Tamta cierpka
Z przedwczoraj
I czemu znów płacze?
Nade mną
Stoi
Przecież jest ciemno
I wszystko jedno
Wciąż kaleczymy buty chodzeniem
Na ostrzu noża
Znaczę dywany
Jego łokciami
W odciskach widzę
Jeszcze nadzieję
Czemu się śmieje?
Wisi nade
Mną
I nade
Wszystko
Wszystko Mu jedno…
Sunday, January 13, 2008
NOSZĘ KRAWATY...
Noszę krawaty
I często myśli
W kosmatym kolorze
Fioletu
Bądź zieleni
I odstaję od świata
Na odległość sztyletu
Mój dom ma ostrze
Zamiast ściany
Ciał dotykam w krwi skąpanych
Ciętych marzeniami
W ciszy gromadzą się
Wewnątrz mnie
Dusze przesiąknięte zapachem sztuki
Boskość z powietrza wyrastająca
Kaleczy mnie w dziąsła
Bez końca…
I tylko słowa, słowa, słowa
Porośnięte bliznami...
Thursday, January 10, 2008
ON MY KNEES...
Praying to the ceiling
For the Gods or Angels
To fall
And press me down
Under the ground
Where the Hell
Embraces all its heirs...
Sunday, January 6, 2008
W WALIZCE...
Nie umiem ciała ubierać w słowa
Chowam je
W oczy
Wiecznie zamknięte
To coś jak poznać
Kolor milczenia
I w dowidzeniach miłość usłyszeć
Aż wyrastają z ciszy paznokcie
Pomalowane na purpurowo
I daję słowo...
Muszę malować usta bez końca
By były blade
I wiecznie śliskie
Szukać znajomych źrenic
W walizce...
Dla BS.
LEPKI WIERSZ
Tusz na rzęsy
Kładę gęsty
Oczy
Przed światłem zasłonić
Źrenice nietknięte
Chronić
Ręce przymierzam do czoła
I na migi
Boga wzywam
W głowie tylko słowa święte…
Czasem słyszę, lecz nie bywam
Wewnątrz się materia miesza
A tam wiesza się ktoś we mnie
Ktoś pod stopą czuję-leży
Mierzy czas wewnątrz butelki
Wino nocą mi wypija
Wino winne
Pan jest Wielki…
Lateksowe twarze dzieci
Zamiast zdjęć w portfel mi wciska
Leżą,
Jakby mnie kochały
Chwały zapach czuję lepki
Chwały strumień z żył mi tryska…
PS. Pisany na zlecenie. Pozdrawiam Damian...
SO YOU THINK YOU CAN TELL HEAVEN FROM HELL..?
There’s actually no heaven
Without a hell
And reverse
There’s no pleasure
Without a pain
No touch without disgrace
Though you can find disgrace
In abstract
To touch
And anything physical
But can you tell it one from another?
And would you bother…?
Subscribe to:
Comments (Atom)