Wednesday, October 7, 2009

CZARNE OKNA


Noc patrzy na nią
Gdy się budzi i moknie
Z duszą wiszącą za czarnym oknem
W koc owiniętą szczelnie
I nagą

Ona puka do mnie wiecznie
Od niechcenia
Choć koniecznie
I nie daje gościom spać

Ona szuka ścian miłości
Gości chce okleić trwaniem
Dym kadzideł w światło zmienia
Niebezpiecznie rozpalone
Koniecznie
Choć od niechcenia

Chowane między udami
Światy
Tracą moc zieleni
Ona zmieni je w purpurę
I owinie bezszelestnym
Ciepłem tysiąca i jednej nocy...

Ona wierzy w czarne okna
Niczym lustra łzawe wiecznie
Za którymi światło wstaje
Kiedy moknie pod pościelą
W myślach rzeźbiąc Twoją postać
Od niechcenia
Choć koniecznie

Ona opuszkami palców
Biały tynk pachnący złotem
Przemienia
W błękitne echo
Z uchem czułym na wspomnienia
Wyczekuje
Wierzy
Słucha
Rzęsami ściany omiata
Potem ustami jak mokry rubin
Dzieje świata chce poznawać...

Ona kurczy u stóp palce
Siarką na zapałce płonie
O twą skórę dłonie moczy
I oczy jej drgają
Wiecznie

Ona wierzy w czarne okna
Modlitw opium w żyłach skrywa
I wciąż wpływa w baśni otchłań
Od nichcenia
Choć koniecznie...!

2 comments:

Carol said...

To chyba moj Ulubiony. Kobiecy do szpiku kosci. Delikatny. Prawie pachnacy Jej perfumami.

"Dym kadzidel w swiatlo zmienia"...

Dobrze jest zaczac z Toba dzien.
;)

Fleurie said...

Ja ostatnio zaczynam dzien gapiac sie w "czarne okno".
I co widze... siebie :)

Do czarnego okna ukladam wlosy, w czarnym oknie przegladam sie mierzac ubrania, a gdy jestem gotowa by zaczac dzien... okno sie przejasnia. Magia jakas... Zima dostarczyla mi dodatkowe lustro, ktore znika, gdy przychodzi czas, zeby wyjsc z domu :)
Nie wiem dlaczego, ale czuje w tym jakis szalony optymizm. Jak czekanie na wiosne...