Wednesday, August 20, 2008

JEDEN O PORANKU

I BEZ KAWY

A co
Jeśli Bóg
Nie wtrąca się już w miłość
I od flirtów boli go głowa
Nikomu nie wierzy już na słowa...
I nie przemienia żadnych w ciało
Bo ma dosyć już ciał

A przecież
My oddychamy słowami
Bo bez nich
Jakoś nas mało
Nam tylko pisanie pozostało
I chwała...

Pożądania mamy dość
Bo nie chcemy żeby ktoś
Nam sapał do ucha
Że nas
Zje żywcem
I bez popijania
Że obliże tylko usta
I wiecej chce
I tak nas je i je

Bo czemu by nie
Wieczór w wieczór
Do dziesiatej zero dwie...

Nad ranem tworzenia już nie ma
A zamiast natchnienia
Przychodzi rachunek
Za pożyczanie słów


Jutro

Na oczach nam się zmienia
W wymogi nie do spełnienia
I w dowidzenia
Kolejkcjonowane na kartkach
Z cytatami z mądrych głów

A potem się zaczyna
Kończy się bukiet wina
I kończy się na śnie

I imitowanie

Nocami własnych żon
Pokrywanie
I zgon miłości
Pomiędzy kocami
I dnie jakby nigdy nas nie


Modlitwa jako błaganie
O wstrzymanie kary
I składanie rąk

I już
Nie pamietam na której ścianie
Kreska oznacza klękanie
A na której dotyk

Z kalendarzy potwarzy wyrywane
Kartki
Wyścielają łoża
Zamiast róż
I nie ma miejsca na nic
Spanie
Wstawanie
Trwanie
I już...?

4 comments:

Anonymous said...

smutku,
wypij kawke po cichutku,
zaloz szpikli powolutku.
ze szminka na pierwszym planie pozwol na miasta Cie przenikanie.


Kate, stukam sie z Toba filizaneczka!

heej!

Fleurie said...

Miasto zza okna oczy swe mruzy
Duzy Swiat patrzy na mnie z kaluzy
Dzien znow mnie wchlania
Bez przywitania
I tylko kawa
Sukienka nowa
Szpilki
Kolczyki
Na jezyk slowa...

Anonymous said...

Kate, uznaje iz totalnie nieodzywanie spowodowane jest natlokiem spraw zwiazanych z przylotem do kraju-raju. Baju baju.

Fleurie said...

Baju Baju
Jade do Kraju
Wlasciwie lece
Zadarlam kiece
Do milego