Sunday, December 6, 2009

MIŁOŚĆ WŁASNA


Stałam się Kobietą
Ze sztuką utkwioną pod paznokciami koloru Krwi Smoka
Która zaklina słowami
I śniadania jada z Bożego Tależa
Otoczona Aniołami o skrzydłach ze światła i wody tkanych

Bywam Poetą
Który zwierza się z własnych słabości
Kartom kalendarza
I w tatuażach upatruje istotę wieczności
Jak fioletowe trwanie na skórze wyrastam słowami

Jestem ksiegą tajemnic otwartą dla źrenic
Czytać, czytać wciąż czytać
I bywać czytana
Nocami otulona aksamitem szminki
Sypiam pomiędzy ustami
A drogi tego świata uczęszcza mój zapach...

Bywam skrzydlatą mową
Słowem w ludzkiej skórze
Narodzona jak z baśni w purpurze i złocie
Oblekana trwaniem przez wypowiadanie modlitwą jestem
I szelestem w uchu Władcy Ptaków
Wyrzucona
Z nieba spadam gęstym deszczem

Niczym Królowa Słowa
Nowa z każdym zdaniem
Przechadzam sie z dumą pomiędzy wierszami
Na nadgarstku niczym więźnia władczo noszę smoka
A na dnie mego oka mieszkają Anioły
Jak zastygłe kryształy
Ze światła i soli...













3 comments:

Carol said...

Fleurie, tak pieknie sie nagle zrobilo...Jak cudnie byloby pewnego dnia zebrac te wszystkie kobiece opowiesci i miec je w jednym egzemplarzu na polce obok lozka, tuz obok lampki cabernet...

Carol said...

Piekny obrazek. Cala moja Przyjaciolka! Kobieca do szpiku kosci.

Carol said...

Fantastyczny tytul.